W pierwszej połowie tego spotkania gra przypominała przeciąganie liny, bo raz jedna, raz druga drużyna będąc w posiadaniu piłki wymieniała podania na połowie rywala, ale sytuacji podbramkowych żadna nie stworzyła.
Goście jednak schodzili na przerwę w lepszych nastrojach, bo w doliczonym czasie Sebastianowi Kerkowi dopisało szczęście, kiedy po jego strzale piłka zmierzała tam, gdzie był bramkarz Motoru, ale po drodze trafiła w nogę obrońcy Tina Plavoticia i wpadła w róg bramki, gdzie Gaspera Tratnika już nie było.
Wcześniej, dopiero po kwadransie od rozpoczęcia meczu, próby, ale niecelnych strzałów z dystansu podejmowali najpierw Kerk, a chwilę później po drugiej stronie boiska Rony Lopes.
Już na początku drugiej odsłony pięknym strzałem, dającym Zagłębiu drugą bramkę, popisał się Marcel Reguła i goście zaczęli grać spokojniej.