Ucieczka z domu i argentynskie stepy

W Muzeum Historii Kielc otwarto wystawę poświęconą patriocie i pasjonatowi fotografii – Henrykowi Rotmanowi-Kaderze oraz jego najbliższym. Ekspozycja nosi tytuł „Gra z losem. Historia Rotmanów-Kaderów”. Marcin Kolasa, kierownik Działu Gromadzenia i Dokumentacji w Muzeum Historii Kielc mówi, że to opowieść o rodzinie spolonizowanych Żydów – lekarzy, z której wywodzi się główny bohater wystawy, Henryk Rotman-Kadera.

– Był on legionistą, działaczem niepodległościowym, człowiekiem zesłanym na Sybir, kultywującym pamięć o żydowskich Kielcach, ale przede wszystkim o Kielcach legionowych. Zostało po nim znakomite archiwum liczące niemal dwa tysiące fotografii – wyjaśnia Marcin Kolasa.

Wiele prezentowanych eksponatów to darowizna od synowej Henryka, Teresy Kadery – mówi kurator wystawy dr Beata Żelazny.

– Są to dokumenty, mnóstwo fotografii, ale także obiekty przestrzenne, które Henryk Rotman przez całe swoje życie zbierał, wnikliwie opisywał i pielęgnował. Łącznie na wystawie znajduje się kilkaset obiektów, w tym eksponaty od prywatnych kolekcjonerów – opowiada.

Wśród prezentowanych pamiątek są wyjątkowe obiekty o wielkiej wartości historycznej i osobistej.

– Przede wszystkim są to dwa niepozorne haczyki, których Henryk Rotman użył do tego, żeby w 1917 roku uciec z obozu internowania w Szczypiornie. Spiął nimi drut kolczasty i zachował je na pamiątkę wraz z dorysowaną mapką ucieczki. Bardzo poruszający jest też zbiór obiektów, które przywiózł z sowieckiego zesłania z lat 40. To między innymi haftowane przez niego malutkie woreczki, puszka po konserwie służąca za kociołek czy własnoręcznie zrobiony krzyż z różańcem – wylicza dr Beata Żelazny.